PL - Paying Daddys Debt - Alexa Riley.pdf

(870 KB) Pobierz
PAYING DADDY’S DEBT
ALEXA RILEY
Tłumaczenie DanusiaK
Wszystkie tłumaczenia w całości należą do autorów książek jako ich
prawa autorskie, tłumaczenie jest tylko i wyłącznie materiałem
marketingowym służącym do promocji twórczości danego autora.
Ponadto wszystkie tłumaczenia nie służą uzyskiwaniu korzyści
materialnych, a co za tym idzie każda osoba, wykorzystująca treść
tłumaczenia w celu innym niż marketingowym, łamie prawo.
1
Paying Daddy's Debt
Alexa Riley
Kiedy Ash Carpenter wyobraża sobie uczennicę, obraz ten nie pasuje do
niej. Nosi długie spódnice, które są jakby sfatygowane. Jej obszerne
swetry ukrywają jej kształty, a włosy ma zawsze upięte w niechlujny kok.
Jej buty do tenisa są zepsute i zużyte, a w grubych rajstopach widać
oczka. Jej okulary w ciemnych oprawkach ukrywają część jej twarzy... ale
nie całą. Bo on zauważył te lodowate, niebieskie oczy i przeszyły go do
głębi.
Codziennie przechodzi obok jego biura i w końcu ma dość. Ash
postanawia, że ma dość czekania i czas odebrać to, co mu się należy.
Ona pójdzie z nim, bo nie ma innego wyboru. Spłaci dług swojego taty w
każdy sposób, jaki Ash uzna za stosowny.
Ostrzeżenie:
Och, kochanie, to będzie brudne. Jeśli twoja delikatna
wrażliwość nie może poradzić sobie z brudem, to odsuń się dla tych z nas,
którzy mogą. To jest szybkie, ale ma odpowiednią długość, jeśli wiesz, co
mam na myśli. *powolne mrugnięcie, szturchnięcie łokciem, głupkowate
parsknięcie*
2
Rozdział 1
Jasmine
"Jasmine."
Patrzę na pana Clarka przez czubek okularów. Czasami nawet nie wiem,
dlaczego je noszę. Rysy są na nich tak złe, że trudno przez nie widzieć.
Ale zawsze czułam je jako bariera między mną a resztą świata.
To coś, co chcę zachować na swoim miejscu, nawet jeśli nie działają.
"Dzwonek zadzwonił", mówi, zerkając na zegar, mówiąc mi coś, co już
wiem.
Słyszałam, że dzwonek zadzwonił. Po prostu nie spieszyło mi się do
wyjścia z klasy, jak wszystkim innym. Nie spieszyło mi się, żeby dołączyć
do tłumu uczniów próbujących wyjść przez drzwi, wszyscy biegają i
wpadają na siebie. Nienawidzę zatłoczonych pomieszczeń. Ściany
zawsze sprawiają wrażenie, jakby się na mnie zamykały. Można by
pomyśleć, że jestem do tego przyzwyczajona, dorastając w ruchliwym
mieście, jeżdżąc metrem lub autobusami do i ze szkoły. Ale nie, wciąż nie
przywykłam do tego uczucia. Nawet po osiemnastu latach.
"Przepraszam, panie Clark", mówię, pakując swoją torbę.
"Czy otrzymałaś już odpowiedź od którejś z uczelni, do których
aplikowałaś już?
Nadal jestem gotów powiedzieć im dobre słowo, jeśli chcesz" - mówi,
okrążając biurko, gdy ja toruję sobie drogę do przodu klasy.
Pan Clark lubi wpatrywać się we mnie trochę za długo. Wielu kolegów
mojego ojca również to robi. Sprawia to, że swędzi mnie skóra i muszę
się powstrzymywać, żeby się nie podrapać. Mój ojciec nazywa to
wierceniem się i krzyczy na mnie, żebym przestał to robić.
"Jest mi dobrze, dziękuję", mówię mu grzecznie, starając się nie
angażować w dalszą rozmowę.
Nie zamierzam zawracać sobie głowy mówieniem mu, że nie złożyłam
podania do żadnego college'u, bo nie miałam pieniędzy, żeby za nie
zapłacić. Miałam dobre oceny i chodziłam do jednej z najlepszych
prywatnych szkół w stanie, a wszystko to dzięki zmarłemu dziadkowi,
którego nigdy nie poznałam. Ale moje oceny nie były wystarczająco
dobre, by dostać jakiekolwiek stypendium. Nie w takiej szkole jak ta, gdzie
4.0 jest na porządku dziennym.
3
To szkoła, do której nie pasuję. Wyróżniam się - biedna dziewczyna
otoczona dziećmi, które jeżdżą samochodami kosztującymi więcej niż
niektóre domy. Na pewno więcej niż ten, w którym mieszkam. I ludzie to
zauważają.
Pan Clark staje przede mną, powstrzymując mnie od ruchu. Wyciągając
rękę, bierze między palce pukiel moich długich, ciemnych włosów. Stoję
tam, niepewna co robić.
Wszystkie dziewczyny uważają, że pan Clark jest atrakcyjny. Uczy
zaawansowanej algebry i jest też trenerem zapasów. Jest zbudowany jak
zapaśnik. Jest krępy, jakby spędzał godziny na siłowni, ale nie jest dużo
wyższy ode mnie. Nie rozumiem, dlaczego poświęca mi tyle uwagi.
Dziewczyny w mojej klasie praktycznie rozkładają nogi, żeby mógł na nie
spojrzeć, kiedy uczy.
"Czy nie chcesz podzielić się ze mną swoimi planami, Jasmine? Masz
plany, prawda?"
Moje plany to jak najszybsze wydostanie się z tego miasta. Oszczędziłam
każdy zarobiony grosz, żeby móc uciec w momencie, gdy skończy się
szkoła. Zamierzam kupić bilet w jedną stronę do małego miasteczka i żyć
spokojnie.
Może gdy już się gdzieś zadomowię, znajdę kwiaciarnię lub ogród do
pracy, miejsce z tak dużą przestrzenią, że wreszcie będę mogła
oddychać. Być wolna.
Pan Clark robi krok bliżej mnie, a ja zamieram.
"Myślę, że potrzebujesz kogoś, kto się tobą zaopiekuje, Jasmine. Jestem
bardziej niż chętny -" Dźwięk dzwoniącego telefonu na jego biurku ucina
mu drogę.
Odskakuję od niego, stawiając między nami przestrzeń. Nie czekam, aż
coś powie, i pędzę z sali, chcąc uciec jak najszybciej. Nie przestaję się
ruszać, dopóki nie opuszczę szkoły i nie trafię na ruchliwy chodnik.
Dopiero gdy schodzę z głównej ulicy i skręcam w mniej ruchliwą, w końcu
zwalniam kroku. Wreszcie mogę odetchnąć i dopiero po chwili moje serce
się uspokaja. Próbuję odpędzić myśli o tym, co się stanie, gdy zobaczę
go następnym razem. Jakby nie było wystarczająco źle być tam
codziennie... Kiedy mój niepokój zanika do tępego brzmienia, mogę
przyjrzeć się otaczającej mnie scenie. Ulica jest wyłożona budynkami po
jednej stronie, a po drugiej jest ogromny park wypełniony kwiatami i
bawiącymi się dziećmi.
4
Zgłoś jeśli naruszono regulamin