Przygoda życia; W filmie i w życiu - Caitlin Crews, Tara Pammi.pdf

(1327 KB) Pobierz
CAITLIN CREWS
Przygoda życia
Tłumaczenie:
Monika Łesyszak
Powered by TCPDF (www.tcpdf.org)
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Delaney Clark potarła grzbietem dłoni rozgrzane czoło,
marszcząc brwi na widok tumanu kurzu w oddali.
Ktoś nadjeżdżał długim ziemnym podjazdem w  kierunku
pochylonego wiejskiego domu, starych stodół i  zabudowań
gospodarczych. W  środku przedpołudnia, co ją zaskoczyło, bo
nikogo nie oczekiwała.
Zerknęła na stary dom, w  którym jej matka wychowała ją
tak samo, jak wychowywano ją i  wszystkie dzieci od czasów
pierwszych osadników.
Delaney nie musiała wchodzić do środka z  warzywnika,
żeby spytać, czy Catherine Clark spodziewa się gości. Matka już
rzadko wychodziła na zewnątrz. Wszelkie wizyty planowała
z  wyprzedzeniem sama Delaney. Na ten tydzień nie
zaplanowała żadnej.
Widok głośnej kawalkady czarnych lśniących SUV-ów do
reszty zbił ją z tropu.
W Kansas, w  środku prerii, furgonetki stanowiły
powszechny środek transportu wśród farmerów. Pewnie
zdziwiłaby ją większa ich ilość, ale potrafiłaby sobie wyobrazić
powody, dla których sąsiedzi postanowili odwiedzić ją razem.
Nie potrafiła natomiast odgadnąć, co luksusowe SUV-y robią
na farmie, kto je prowadzi ani skąd właściciele je wzięli na
kompletnym pustkowiu. Najbliższy sąsiad mieszkał piętnaście
minut drogi samochodem od jej domu. Do najbliższego miasta,
Independence, trzeba było jechać pół dnia na południe.
„Wystarczy poczekać i  zobaczyć”  – zabrzmiał jej w  głowie
schrypnięty głos ukochanej babci Mabel. Pięć lat po jej śmierci
Delaney nadal nie przebolała straty.
Przemierzyła podwórko, ocierając brudne ręce o  znoszony,
podarty kombinezon. Nieodpowiedni strój na przyjęcie gości,
ale chyba nie oczekiwali tu elegancji.
Zmarszczyła brwi, gdy auta przystanęły tuż przed nią,
wzbijając kurz na wszystkie strony. Naliczyła ich pięć.
W pierwszej chwili pomyślała, że przyjezdni uświadomili
sobie swój błąd. Pewnie patrząc przez dramatycznie
przyciemnione szyby, doszli do wniosku, że pomylili drogę, bo
nic się nie wydarzyło.
Jak okiem sięgnąć, wszędzie rosła kukurydza. Delaney stała
samotnie na własnym podwórku, zadowolona, że przybyli
w pogodny dzień, a nie podczas ulewy czy tornada.
Dziękuję, babciu Mabel – wyszeptała w myślach.
Nadal się uśmiechała, gdy ktoś otworzył drzwi środkowego
wozu. Kierowca! Zdumiewające! Kto tu zatrudniał szofera?
Wprawdzie sama w ostatnich latach woziła wszędzie matkę,
której artretyzm i  dolegliwości sercowe odebrały siły, ale nie
umieszczała jej na tylnym siedzeniu ani nie zakładała liberii.
Fakt, że tajemniczy goście przyjechali w  najzwyklejszy
wtorek, jeszcze podsycił jej ciekawość. Zaskoczyło ją, że
kierowca powitał ją skinieniem głowy, jakby właśnie do niej
przyjechał, po czym otworzył tylne drzwi.
W tym momencie niemal spodziewała się fanfar, ale żaden
nietypowy dźwięk nie zakłócił szumu wiatru na polach, który
cieszył jej matkę. Za to z  auta wysiadł człowiek, jaki
z  pewnością od wieków nie zawitał na starą farmę. Niemal
przesłonił jej słońce.
Nie pamiętała, żeby w  ciągu dwudziestu czterech lat życia
tak silnie zareagowała na jakiegokolwiek mężczyznę.
Dorastała
razem
sympatycznymi
chłopakami.
Przypuszczała, że gdyby tylko zechciała, mogłaby wyjść za
któregoś z nich jak jej koleżanki z klasy.
Nigdy jednak taka myśl nie przyszła jej do głowy.
Najbardziej zależało jej bowiem na farmie. Mieszkała tylko
z  mamą, wcześniej również z  babcią. Była ostatnią z  rodziny
Clarków. Ziemia będzie kiedyś należeć wyłącznie do niej.
Praktycznie już należała. Nie planowała uprawiać jej sama jak
matka od chwili śmierci ojca przed jej urodzeniem, ale
traktowała ją poważnie. Dlatego zdawała sobie sprawę, że musi
starannie wybrać przyszłego życiowego partnera. Jeszcze
takiego nie znalazła w okolicy.
Nawet nie przemknęło jej przez głowę, że w  żadnym ze
znajomych nie widziała mężczyzny.
Z
pewnością
żaden
niespodziewanemu gościowi.
nich
nie
dorównywał
Delaney zawsze stała mocno na ziemi, a  jednak jego
powierzchowność przyprawiła ją o  zawrót głowy, choć nie
zrobił nic szczególnego. Stanął tylko przed luksusowym autem,
Zgłoś jeśli naruszono regulamin