Od ust do serca daleko
Jezus odpowiedział faryzeuszom: „Słusznie prorok Izajasz, powiedział o was, obłudnikach(...):
<<Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie>>”
O czym się najwięcej mówi? O miłości! „I love you – kocham Cię” - wciąż brzęczy, dźwięczy, jęczy z kaset, płyt, wideoklipów, seriali, z walentynkowych kart itd. Ale im więcej jest pyzatych serduszek i piosenkowego kochania, tym mniej jest ludzi naprawdę kochających i kochanych. A może dlatego śpiewa się o kochaniu, bo nie potrafi się kochać? Tak łatwo się nuci – do rytmu, do rymu, z modą... A jak się kocha?
W Moniki skrzynce na listy zabrakło miejsca na walentynkowe kartki. Było ich dwadzieścia pięć! Monika rzuciła je na biurko i uśmiechnęła się smutno. A potem, czytając je po kolei, szepnęła do siebie: „tylu mnie kocha, a dlaczego nikt mi nie pomaga?. Ostatnia, najładniejsza kartka była od Kamila. Ją wzięła Monika do szkoły. Stanęła przed Kamilem, spojrzała mu w oczy, jak by go prześwietlała promieniami i powiedziała: „Kochasz mnie, tak?” „Wiadomo – odpowiedział Kamil. - Od zawsze i na zawsze. Na dobre i na złe – jak to mówią starzy”. „Dobrze – powiedziała Monika – więc będziesz każdego popołudnia zwoził windą mojego niepełnosprawnego brata na wózku. Będziesz pomagał mi przynosić zakupy i trzepać dywan. Będziesz mi pomagał w angielskim, bo znasz go lepiej. Nie będziesz żuł przy mnie gumy i pluł tymi wstrętnymi słówkami. Będziesz....” „Coś ty, zgłupiała – przerwał jej Kamil. - Ja napisałem o kochaniu, a nie o robocie”. „No cóż – powiedziała cicho Monika – od ust do serca masz daleko, a od serca do rąk to chyba też setki mil”. Kamil patrzył za odchodzącą Moniką, trzymając oddaną mu kartkę z serduszkiem. Mruczał, niczego nie rozumiejąc: „Czego ona ode mnie chce?”
Czego Ty, Boże, ode mnie chcesz? Przecież Cię kocham i śpiewam Ci o tym! Po co te
przykazania?
– Czego ty, mamo, ode mnie chcesz? Jak to cię nie kocham? Nie pamiętasz, jaki wiersz ci powiedziałem na Dzień Matki?
- Spróbuj przekonać kogoś o tym, że go kochasz, bez jednego słowa!
Angelorum