Jeske A. Pedagogika.pdf

(9259 KB) Pobierz
S
ystematyczny
K
urs
N
auk
.
PEDAGOGIKA,
o b e j m u.j ą c a
zasady i metody moiulnego, fizycznego i naukowego
wyenowania dziatek.
Ze szczególnym względem na potrzeby wychowania
domowego
w y ło ż y ł
A u gu st J esk e.
W A RSZAW A .
Nakładem Stanisława Ard a Księgarza
w Lnbliniei
P B ^ Z E D /fc O W A .
Afleby elementarne wychowanie nasze wszystkie
swe cele osiągnąć potrafiło, potrzeba zupełnego przeo­
brażenia nauk początkowych, potrzeba ojczystćj i prak­
tycznej dydaktyki i metodyki
„My potrzebujemy, mówi t^tkowaki, nietylko ro­
dzinnym duchem ożywionej, ale także zgłębionćj grun­
townie, doświadczeniami stwierdzonej i od początku do
końca opracowanej dydaktyki i metodyki. Z nieskończo­
nego morza nauk musimy trafny zrobić wybór, pożywny
i pożyteczny. Jakkolwiek czgść tę pedagogiczny Niemcy
ze wszech stron, ogólnie i szczegółowo obrobili, to je­
dnakże nie możemy sie bynajmniej pokusić do przyjmo­
wania od nicli gotowych rzeczy^ które byśmy na język
nasz przekładali. Cała niemiecka dydaktyka i metodyka
jest wręcz charakterowi i potrzebom naszym przeciwna:
jest niemiecka, jest gimnastyką rozumu, jest ciężka i je­
dnostronna; nie mieści w sobie pierwiastku sercowego
V III
i religijnego, nie jest zastosowana do życia, ani wpłynąć
nie jest zdolna na całkowity rozwój człowieka* Nic nam
wiec innego nie pozostaje, jak o własnych siłach
} &
się
%
szczerze pracy, bez skazówek gotowych myślee nad ele-
mentarnemi naukami i nauczaniem, mierząc jedynie dą­
żenie i prace nasze ze względem na moralne i praktyczne
potrzeby i przeznaczenie młodzieży naszej. Jeżeli dydak­
tykę i metodykę według charakteru i potrzeb narodu poj­
miemy i obrobimy, wywołamy w życie wychowanie na-
rodowe.”
Słowa te niech mnie uwolnij od obszerniejszego wy-
łuszczania zasad, jakich się trzymałem w Pedagogice ni­
niejszej. Niewolno byłoby zresztą nawet w innym posu­
wać się kierunku:— idzie tu przecie o losy miłej nam po­
tomności* o pomoc dla rodzin naszych, o utworzenie
młodzi zacnej i pożytecznej. Niewolno, mówię, cu-
dzych szukać logów. Podwaliny naszej własnej dydak­
tyki tak sa rozległe, silne, trwałe, świetne, że nietylko
dla ńas samych, ale dla wielu innych wykształconych na­
rodów starczyć mog$ za nieprzebrane źródło nauk i za­
sad wychowania.
Prace, któremi się zasilałem w Pedagogice, były
oczywiście tylko ojczyste, z wyjątkiem I-ej Części
(w Wychowaniu moralnćm), w której korzystałem ze
znakomitych w tym rodzaju dzieł Biskupa Orleań­
skiego* (Feliksa Pupanloup), i Ii-ej Czgści (w Wycho­
waniu fizycznem), w której się posiłkowałem praca,
}>rof. dra Bocka (podług przekładu pols. dra Wł. Rudni­
ckiego), Zasilały mnie tedy głównie dzieła: Bielińskie­
go, Kaminskiego, Popławskiego, Piramowicza, Kopczyń-
— T —
.x
skiego,
Prokopowicza, Wolskiego, Chojnackiego, Dzie-
końskiego,
Tren
tomskiego, Sierociiiskiego, Łukaszewi­
cza, Estkowskiego, Nowakowskiego, Zarańskiego, Sere-
dyńskiego, Sobieskiego, Trzaskowskiego, Kozłowskiego,
Kawczyńskiego i wielu innych, z którymi sie czytelnik
niejednokrotnie w ksi^ce tej spotykać bidzie.
Pracę tę poś więcam głównie Rodzinom: dla nich
ona
podjęta wyłącznie.
Warszawa* dnia l M aja 187$ r.
Autor.
CZĘŚĆ I.
W
y c h o w a n ie
M
o r a l n e
.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin